...koniec zlotu.

 

Poniższy tekst nawiązuje do propagowanego na grupie pl.comp.lang.delphi zjazdu programistów Delphi i jak przypuszczamy stanowi poważny krok do organizowania poważniejszych, lepiej zorganizowanych i liczniejszych zlotów, których realizację planujemy już niedługo.

Jeżeli jesteście ciekawi jak wyglądał zlot, a raczej jego namiastka poczytajcie sobie, naprawdę warto :-)

Impreza odbywała się w schronisku Wiecha od 20-08-1999 do 22-08-1999 .

PE02086A.gif (1977 bytes)

 

Dzień pierwszy - 20-08-1999 Na dworcu w Warszawie spotkały się cztery osoby - Ania Szyling, Adam Żukowski (Żuku), Piotr Hosowicz (Lodek) oraz Sławek Cichoń (Slav Silenter). Po wstępnym zapoznaniu się wyruszyliśmy samochodem Slava w kierunku Ustronia. Po drodze rozmawialiśmy oczywiście o programowaniu w Delphi, chodzeniu po górach, wspinaczce, o obozach przetrwania i wypadkach drogowych. Pasażerowie spożywali piwko, kierowca poprzestał na Red Bullu. Do schroniska dotarliśmy w godzinie duchów. Zajęliśmy apartament (okay...pokój sześcioosobowy) i wyszliśmy na duży taras. W tym momencie do naszych uszu dobiegły dźwięki muzyki... Nie zastanawiając się długo raźnym krokiem (pod górę!!!) ruszyliśmy zlokalizować źródło. Dotarliśmy do nastrojowej knajpki, w której jakaś kapela grała przeboje minionego dwudziestolecia.

Przy piwku i Jasiu Wędrowniczku do późnych godzin nocnych kontynuowaliśmy rozmowy rozpoczęte w czasie podróży.

Dzień drugi - 21-08-1999
Rano obudziła nas przemiła recepcjonistka informując, że mamy iść na śniadanie. No tak! Przecież płaciliśmy za bed and breakfast. Hmmm, następnym razem trzeba zamówić breakfast to bed. Śniadanko zjadł tylko Lodek, ponieważ reszta grupy czyli Żuku, Katinka i Slav wybrała się zwiedzać Katowice. Żuku miał się tam spotkać ze znajomym z interka, przy okazji chcieliśmy też zrobić dodatkowe zakupy, szczególnie dla Lodka, który zużył swoje zapasy jeszcze w trakcie podróży.
Do schroniska wróciliśmy około 15:00, i ponieważ wszyscy byli głodni, wybraliśmy się na obiad. Jako pierwszy złożył zamówienie Lodek. Poprosił o :
- podwójną porcję kurczaka,
- szaszłyk,
- kotlet,
- podwójną porcję frytek,
- dodatkowy zestaw sałatek,
- dwie cole.

Kelnerka: Ale jak to podać?
Lodek: Może być na jednym talerzu.
Katinka: Niech pani to wrzuci do wiadra.
Zamówienie Lodka wprowadziło w osłupienie całą ekipę jadłodajni. Reszta uczestników zamówiła w sumie połowę tego co Lodek :-).
Około godziny 17:00 do schroniska przyjechały kolejne trzy osoby - Radosław Krzyżan, Dariusz Jaskóła oraz Sebastian Germuga. Zaparkowali niedaleko samochodu o podejrzanie obcych numerach rejestracyjnych, przy którym stały cztery osoby grzebiące obcęgami przy tablicach. Radek z odrobiną ... nieśmiałości zapytał nieznajomych czy przypadkiem nie mieszkają w tym schronisku, po uzyskaniu pozytywnej odpowiedzi dla upewnienia się czy przypadkiem nie ma do czynienia z grupowiczami dodał : "A może jesteście z Warszawy" ? W odpowiedzi Ania zapytała :"A ty może programujesz w Delphi?" .

I tak właśnie poznaliśmy się, choć wciąż niepewni czy uda nam się znaleźć wspólny język, jak będą się układały kontakty. Okazało się, że udało nam się fantastycznie spędzić czas, po kilku godzinach byliśmy na tyle zgrani, że nikomu nie przyszłoby do głowy, że nigdy się wcześniej nie widzieliśmy. Co się do tego przyczyniło ? O tym za chwilę, teraz pora na kolacyjkę....

...ok...teraz czytajcie wolno bo jedną rękę mam zajętą i stukam jednym, uwalonym masłem paluchem.
Po wynajęciu pokoju i rozpakowaniu bagażu przez "nowych" przyszła pora na konfrontację poglądów i doświadczeń. Spotkaliśmy się na ławeczkach za oknami pokoi. Radka nieco zdziwiła masa puszek zalegających w pokoju i za oknami. Sprawcą okazał się Lodek, który jak się wynikało z zeznań warszawiaków już w czasie jazdy zdążył wydoić 8 piw, jednak ze wzglądu na dość masywną posturę nie wpłynęło to specjalnie na jego zachowanie. Tematy jakie poruszaliśmy dotyczyły przede wszystkim programowania, naszych zajęć, pracy, sprzętu komputerowego. Po opróżnieniu kilku puszek tematy nieco się rozluźniły i rozmawialiśmy o wszystkim, choć wspólne zaintesowania stale skupiały naszą uwagę na kwestiach związanych z komputerami. Generalnie zrobiło się na tyle wesoło, że czasami trudno było się zmusić do zachowania powagi przy rozmowie.
Po godzinie Slav oświadczył, iż musi wyskoczyć na miasto do "ściany z pieniędzmi" (bankomat) , tu kontakt z nim się urwał.
Minęło kilka godzin, trochę zgłodnieliśmy, wpadliśmy na pomysł zorganizowania ogniska. Jednak od pomysłu do realizacji dłuuuga droga....

Wybraliśmy się grupką -Ania, Radek, Darek, Sebastian, pozostali czekali na Slav'a,   do odległego o 7 km miasta po kiełbaski. Była godzina 20:00 -21:00 - miasto zaczyna tętnić życiem, sporo samochodów, dyskoteki, liczne grupy młodzieży. Po krótkim namyśle wskoczyliśmy "na chwilę" do jednej z dyskotek... zabawiliśmy dwie lub nawet trzy godziny :-) , kiedy przypomniało nam się o wygłodniałym Adamie i Lodku. Sebastian zdążył poznać jakieś panienki i postanowił nie spędzać nocy w schronisku. Wracaliśmy zatem w trójkę. Około 24:00 dotarliśmy do domciu, rozpaliliśmy ognicho i do 4:00 - 5:00 rano raczyliśmy się kiełbaskami, piwem i gawędziliśmy, po czym wróciliśmy do schoniska. Nadmiar energii spowodował, że pokój Radka i Darka jeszcze przez dłuższy czas tętnił życiem :-)))
Sebastian podobnie jak Slav nie wrócili na noc do pokoi.

 

Dzień trzeci - 22-08-1999 Godz. 8:30 : Pukanie do drzwi, Lodek wyrywa sąsiadów ze snu "Na śniadanie nie idziecie?". Darek śpi, Radek w półśnie patrzy na Lodka i myśli : "On jest chyba niepoważny, w środku nocy na śniadanie..."

Przynieśliśmy śniadanko do pokoi zastanawiając się co się mogło stać Slav'owi i Sebastianowi. Była 11:00 , Lodek już zdążył wlać w siebie 11 piw, poszedł podrzemać.

Około 12:00 jedna zguba się znalazła. Sebastian wrócił niezmiernie zadowolony - . Po pewnym czasie poszliśmy do kafejki  (I klasa - polecam - schronisko Ondraszek). Około 15:00 zaczęliśmy się powoli zbierać do domu.

Tak w skrócie wyglądała namiastka zlotu. Impreza wyjątkowo udana, wszyscy ogromnie zadowoleni , żałowaliśmy szczerze, że musimy wyjeżdżać. Jeśli uda się zorganizować kolejny zlot, cała nasza kupa jest zdecydowana na wyjazd, tego naprawdę nie można opuścić. I kto by pomyślał, że ludzi nie znający się zupełnie mogą się tak szybko ze sobą zżyć... A to przecież warszawiacy ze ślązakami :-)

PS. Zaniepokojonych losem Slava uspokajam, że również i on się znalazł. Został wezwany w sobotę do pracy. Ech, ci pracoholicy ...

Kilka zdjęć ze zlotu :

Kliknij na zdjęciu, aby powiększyć

Od lewej : Radosław Krzyżan, Piotr Hosowicz(Lodek), Dariusz Jaskóła, Adam Żukowski, na wymienionych obok leży Ania Szyling.

 


 

Kliknij na zdjęciu, aby powiększyć

Góry prezentowały się fantastycznie...


Kliknij na zdjęciu, aby powiększyć

To po nas zostało. Metrowe wiadro pełne puszek i miłe wspomnienia...

 

Uwaga !!!

Jeśli nic nie będzie stało na przeszkodzie planujemy zorganizować jeszcze w tym roku kolejny zlot. Tym razem będzie to profesjonalnie zaplanowana impreza z wieloma atrakcjami, wykładami dla programistów o różnym poziomie zaawansowania i przypuszczam - zdecydowanie liczniejsza. Szykujcie plecaki Panie i Panowie, już niedługo poznacie szczegóły...